24.11.2018 r. Cracovia – ŚLĄSK WROCŁAW 1:1

Za nami wyjazd do Krakowa. Nie był to mecz, który wywoływałby we Wrocławiu jakieś ciśnienie, a mimo to w Małopolsce stawiliśmy się fajnym, wyjazdowym składem. Udało się nam nawet dobrą zabawą na sektorze gości rozhulać ponurą atmosferę, która panuje na stadionie przy ulicy Kałuży.

dsc_0454-2log

img_9657log

Mecz z Cracovią był to nasz pierwszy wyjazd w tym sezonie i jedyny do końca roku rozgrywany w weekend. Jednak przeciwnik nie wywołuje we Wrocławiu specjalnej mobilizacji. Od kilku lat walczymy z „Pasami” w sezonie zasadniczym, a potem w grupie spadkowej o utrzymanie. Postanowiliśmy, że na ten mecz udamy się transportem kołowym. Trasa w sobotnie popołudnie na autostradzie A4 minęła nadzwyczaj sprawnie i na godzinę przed meczem zameldowaliśmy się pod stadionem.

Przy tym punkcie relacji trzeba napisać kilka zdań o organizacji tego meczu. Jest to klasyczny przykład jak zniechęcać kibiców do oglądania i tak słabych meczów Ekstraklasy. Bilety na sektor gości na stadion przy ulicy Kałuży kosztowały 40 zł. Przypomnijmy, że fani Cracovii, gdy zakończyli bojkot i przyjechali do Wrocławia mieli wejściówki po 25 zł. Nie mogli interweniować w klubie, bo ponoć z nikim tam nie gadają. Płacąc już te 40 zł za bilet na mecz dwóch słabych drużyn w Ekstraklasie wydawać by się mogło, że można wymagać jakiejś cywilizacji. Niestety na wejściu powitała nas grupa ochroniarzy udających komandosów, która utrudniała sprawne wejście na sektor. Każda dyskusja z nimi kończyła się na zarzucie niedostosowania się do poleceń i wyrzucenia z obiektu. Patrząc na pustki na i tak niedużym stadionie Cracovii można odnieść wrażenie, że władze Cracovii te mecze organizują tylko dla siebie. Nie ma co się dziwić zwykłym kibicom, że nie chcą brać udziału w tej szopce.

Fanatycy Cracovii niby zakończyli bojkot, ale ich sektor wyglądał tak jakby ten protest jeszcze trwał. My po zajęciu miejsc na sektorze gości ruszamy z dopingiem i z każdą minutą rozkręcamy się coraz bardziej. Duża w tym zasługa prowadzącego doping, który potrafił zmobilizować towarzystwo. Nie zabrakło obustronnej „wymiany uprzejmości”. Gospodarzy szczególnie denerwowało pozdrawianie Lechii, więc to jeszcze bardziej nakręcało nas do pozdrowień dla Braci z Gdańska. Słabe wyniki osiągane przez nasz zespół oczywiście mogą denerwować. Oczekiwania przed każdym sezonem są bardzo duże, a od kilku lat gramy w grupie spadkowej o utrzymanie. Jednak ten fakt często powoduje, że na sektorze nie ma pikoli, a znajdują się same znajome twarze i tym razem właśnie tak było. Szkoda straconych punktów, bo Śląsk rozegrał naprawdę dobry mecz. Jednak mimo tego szczególnie w drugiej połowie na sektorze gości trwała zabawa w rytm piosenki „Śląsk Wrocław Ole”.


img_9697log


img_9654log

img_9832log 

Podsumowując, mimo braku 3 punktów wyjazd mógł się podobać. W meczu jednych z gorszych sportowo drużyn Ekstraklasy, zajmujących miejsca w końcówce tabeli, udało nam się stworzyć naprawdę fajną atmosferę na sektorze. W Krakowie stawiło się 305 fanatyków dopingujących Śląsk, w tym 3 z Motoru i 1 z Lechii. 

Fot.: Ultraviolence