News

Więcej rekordów: Liverpool 4-1 Chelsea: czerwoni dominują na Anfield, aby pozostać na czele tabeli

Autor Agnieszka Sadowska
Agnieszka Sadowska01.02.20247 min.
Więcej rekordów: Liverpool 4-1 Chelsea: czerwoni dominują na Anfield, aby pozostać na czele tabeli

Liverpool kontynuuje swoją dominację na szczycie Premier League po imponującym zwycięstwie 4:1 nad Chelsea na Anfield. Czerwoni zagrali koncertowo przez cały mecz i objęli prowadzenie po golu Diogo Joty w 23. minucie, po asyście młodego Conora Bradleya. Sam Bradley później przeszedł z roli asystenta do strzelca, podwyższając wynik na 2:0 tuż przed przerwą. Liverpool mógł prowadzić wyżej, ale Darwin Nunez zmarnował rzut karny, dając Chelsea nadzieję przed drugą połową. Jednak kolejne gole dla gospodarzy przypieczętowały zasłużone zwycięstwo i utrzymanie przewagi w tabeli.

Jota otwiera wynik na Anfield

Diogo Jota otworzył wynik meczu już w 23. minucie, po podaniu młodego piłkarza Conora Bradleya. Portugalczyk wykorzystał dobre dośrodkowanie Bradleya i technicznym strzałem pokonał bramkarza Chelsea. Był to zasłużony gol dla dominującego w tym momencie Liverpoolu, który przeważał na boisku od pierwszego gwizdka.

Strzelec pierwszej bramki dla The Reds, Diogo Jota, potwierdził w tym meczu dobrą formę. Portugalczyk jest obecnie najlepszym strzelcem Liverpoolu w tym sezonie Premier League. Trener Jürgen Klopp może liczyć na skuteczność Joty w kluczowych spotkaniach.

Prowadzenie na własnym stadionie na pewno dodało piłkarzom Liverpoolu pewności siebie i motywacji do dalszej walki. Kibice na trybunach Anfield Road głośno dopingowali swoich ulubieńców, ciesząc się z objęcia prowadzenia przez The Reds.

Dla Chelsea był to z kolei cios, bo do tej pory dobrze bronili dostępu do własnej bramki. Teraz musieli gonić wynik w trudnym wyjazdowym spotkaniu na stadionie mistrzów Anglii. Trener The Blues nie mógł być jednak zadowolony z postawy swojego zespołu w pierwszej połowie.

Młody Bradley błyszczy z golem i asystą

Bohaterem pierwszej połowy był 19-letni Conor Bradley, wychowanek Liverpoolu. Najpierw młody prawy obrońca zanotował asystę przy golu Joty, a później w 39. minucie sam wpisał się na listę strzelców efektownym uderzeniem z ostrego kąta.

A MOMENT HE WILL NEVER FORGET 😱 Liverpool academy graduate Conor Bradley scores a screamer at Anfield to double their lead against Chelsea 🙌 pic.twitter.com/4JJDLPLE13 — Football on TNT Sports (@footballontnt) January 31, 2024

Dla młodego piłkarza, występującego na co dzień w drużynie rezerw Liverpoolu, strzelenie gola na Anfield w meczu z Chelsea na pewno pozostanie niezapomnianym momentem w karierze. Kibice docenili występ Bradleya, głośno skandując jego nazwisko.

Dwie bramki przewagi wydawały się dać Liverpoolowi sporą przewagę przed drugą połową. Jednak goście wciąż mieli szansę, by wrócić do gry po przerwie. Wszystko zależało od tego, jak zareagują piłkarze Chelsea na słabszą pierwszą połowę.

Czytaj więcej: Najłatwiejszy i najtrudniejszy okres świąteczny w Premier League

Nunez marnuje rzut karny pomimo dominacji

Liverpool miał okazję, by do przerwy prowadzić już 3:0. Jednak Darwin Nunez nie wykorzystał rzutu karnego, uderzając obok bramki Chelsea. To była ogromna szansa na przypieczętowanie dominacji gospodarzy jeszcze przed przerwą.

Urugwajczyk zmarnował swoją szansę, choć w pierwszej połowie grał bardzo dobrze. Być może brak skuteczności Nunez zemści się na Liverpoolu w drugiej części spotkania. Goście nadal mieli szansę na odrobienie strat, choć ich gra pozostawiała wiele do życzenia.

Pomimo niewykorzystanego karnego, Liverpool zdecydowanie dominował na boisku, stwarzając wiele groźnych sytuacji. Znakomicie spisywała się linia pomocy, z kreatywnym kapitanem Jordanem Hendersonem na czele. The Reds przeważali we wszystkich elementach gry.

Dla Chelsea pierwsza połowa była zdecydowanie do zapomnienia. The Blues przegrywali zasłużenie i musieli totalnie zmienić swoją grę po przerwie, jeśli chcieli odrobić straty. W przeciwnym razie Liverpool mógł zadać im dotkliwą porażkę na Anfield.

Szoboszlai i Diaz podwyższają prowadzenie po przerwie

Więcej rekordów: Liverpool 4-1 Chelsea: czerwoni dominują na Anfield, aby pozostać na czele tabeli

W drugiej połowie Liverpool kontynuował swoją dobrą grę i w 65. minucie podwyższył prowadzenie po golu Dominika Szoboszlaia. Węgier wpisał się na listę strzelców po kolejnej asysty Conora Bradleya, który popisał się świetnym dośrodkowaniem z prawej strony boiska.

W końcówce honorowego gola dla Chelsea zdobył Christopher Nkunku, ale była to tylko bramka na otarcie łez dla rozczarowujących graczy gości. Ostatnie słowo należało do Liverpoolu, a konkretnie do Luisa Diaza, który ustalił wynik meczu na 4:1 dla gospodarzy.

Dzięki temu zwycięstwu Liverpool umocnił się na prowadzeniu w tabeli Premier League z dorobkiem 59 punktów. The Reds wyprzedzają o 5 punktów wicelidera, Manchester City. Trzecie miejsce z 44 punktami zajmuje Arsenal.

Porażka na Anfield oznacza, że Chelsea pozostaje na odległej, 7. pozycji w tabeli z dorobkiem 34 punktów. Taki wynik to zdecydowanie za mało jak na roszczenia i potencjał londyńskiego zespołu. Drużyna Thomasa Tuchela musi mocno poprawić swoją grę w kolejnych meczach, jeśli myśli o grze w kolejnej Lidze Mistrzów.

Liverpool utrzymuje 5 punktową przewagę w tabeli

Po tym zwycięstwie Liverpool umocnił się na fotelu lidera Premier League, budując sobie bezpieczną 5 punktową przewagę nad drugim Manchesterem City. The Reds pokazali w tym meczu swoją siłę, rozbijając na własnym boisku wicemistrzów Anglii.

Kluczowy dla tak dobrego wyniku był pressing i intensywność gry podopiecznych Kloppa. Liverpool nie dał rywalom ani chwili wytchnienia, co zaowocowało błędami Chelsea i czterema straconymi bramkami. Wynik i styl tego zwycięstwa robią wrażenie.

Teraz przed Liverpoolem kolejny trudny test - wyjazdowe spotkanie z Arsenalem, broniącym trzeciego miejsca w tabeli. Jeśli The Reds zdołają wygrać w niedzielę w Londynie, to mogą bardzo mocno zbliżyć się do obrony tytułu mistrzowskiego. Przewaga psychologiczna jest teraz po stronie podopiecznych Kloppa.

Tymczasem Chelsea musi się mocno zastanowić nad swoją taktyką i stylem gry. Porażka z Liverpoolem uwypukliła braki w grze The Blues. Bez szybkiej poprawy londyńczycy mogą zapomnieć o grze w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie. A na to właściciel Chelsea Roman Abramowicz na pewno się nie zgodzi.

Podsumowanie

W artykule przedstawiono relację z wygranego przez Liverpool 4:1 meczu z Chelsea. Już od pierwszych minut widać było, że to gospodarze są stroną dominującą. Wynik otworzył w 23. minucie Diogo Jota po podaniu młodego Conora Bradleya. Ten sam Bradley w 39. minucie dołożył drugiego gola, pokonując bramkarza rywali z ostrego kąta. Przed przerwą Liverpool mógł jeszcze podwyższyć, ale Darwin Nunez zmarnował rzut karny.

W drugiej połowie Liverpool kontynuował swój koncert. W 65. minucie po asyście Bradleya bramkę zdobył Dominik Szoboszlai. Honorowego gola dla Chelsea strzelił Christopher Nkunku, ale ostatnie słowo należało do Luisa Diaza. Dzięki tej wygranej Liverpool umocnił się na prowadzeniu w tabeli z 5-punktową przewagą nad Manchesterem City. Chelsea z kolei musi mocno poprawić grę, jeśli myśli o Lidze Mistrzów.

Kluczem do wygranej Liverpoolu była dobra gra w środku pola i pressing, którym The Reds zdominowali rywali. Wyróżnił się zwłaszcza młody Conor Bradley z golem i dwoma asystami. Teraz przed Liverpoolem kolejny trudny test - wyjazdowy mecz z broniącym 3. miejsca Arsenalem. Jeśli wygrają, to zbliżą się do obrony tytułu mistrzowskiego.

Podsumowując - był to kolejny dobry występ Liverpoolu, który umocnił się na prowadzeniu w tabeli. The Reds rozbili u siebie Chelsea, grając pressingiem i szybką piłką w środku pola. Teraz czeka ich trudne starcie z Arsenalem, ale przewaga psychologiczna jest po stronie podopiecznych Kloppa.

Oceń artykuł

rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

5 Podobnych Artykułów:

  1. Trzecia Liga Grupa 4 na żywo - wyniki i tabele online | 3 liga 4 grupa
  2. Chelsea kontra Everton: Starcie gigantów - kto zdominuje pole gry?
  3. Jak osiągnąć wyższą CTR w branży informacyjnej
  4. Witaj w świecie sportu online - sprawdź teraz!
  5. Marco Asensio - nowe informacje! Odkryj, co nowego w jego grze!
Autor Agnieszka Sadowska
Agnieszka Sadowska

Jako oddana kibicka Śląska dzielę się na blogu pasją do klubu i piłki nożnej. Relacjonuję mecze, opisuję kulisy życia drużyny i sylwetki piłkarzy. Jestem dumna, że mogę być częścią wielkiej rodziny fanów

Udostępnij post

Napisz komentarz

Polecane artykuły