ROZMOWA WYCHOWAWCZA

ROZMOWA WYCHOWAWCZA

Zanim zamieścimy opis wyjazdu na Cracovię kilku słów wyjaśnienia nt. lekkiej spinki do jakiej doszło po meczu pomiędzy kibicami a piłkarzami Śląska, zwłaszcza nerwowego zachowania Mariana Kelemena.

Chyba pierwszy raz w historii zdarzyło się żeby piłkarze Śląska dostali „reprymendę” po wygranym meczu. Reprymenda to może nieadekwantne słowo do tego co się wydarzyło, chyba lepiej będzie brzmiało „rozmowa wychowawcza”. Otóż, po podejściu pod nasz sektor po zakończonym meczu, piłkarze usłyszeli wiele ostrych słów od kilku osób nt. sposobu prowadzenia się i tzw. grupy Mili. Dostali czytelny przekaz, że grupa Mili i jej negatywny wpływ na drużynę to przeszłość, to koniec i nie chcemy więcej o tym słyszeć. Koniec z 6kg nadwagi, chlaniem wódy na statkach pływających po Odrze czy na melinie w Oleśnicy.

Piłkarze otrzymali podziękowanie za wygraną z Cracovią, natomiast większość czasu pod naszym sektorem spędzili na słuchaniu uwag na temat słynnej GTW. Co ciekawe pod sektorem zjawił się również trener Tadeusz Pawłowski, który wszystkiemu się przysłuchiwał. Komicznie wyglądała sytuacja, gdzie nowi piłkarze w większości nie rozumiejący polskiego podeszli do nas licząc na gorące przyjęcie a wyszła lekka zawierucha, na szczeście ktoś z piłkarzy w międzyczasie tłumaczył im po kolei o co nam chodzi.

Jeśli chodzi o Kelemena to nie ma co ukrywać, że wygrał nam mecz z Cracovią, wcześniej wygrał nam rónież v-ce mistrzostwo Polski oraz mistrzostwo Polski i za to należy mu się wielki szacunek. Jednak wszyscy wiemy, że od jakiegoś czasu jest jednym z liderów zespołu odpowiedzialnym za fatalne wyniki i atmosferę. No i właśnie Kelemen, w związku z brakiem Mili i Kaźmierczaka stał się głónym ostrzeliwanym przez kibiców. Jednak od razu wyjaśniając insynuacje, które już krążą w sieci. Nikt nikomu nie ubliżał ani wulgarnie nie krzyczał. Zostało to wytłumaczone bardzo konstruktywnie, że my jeździmy za drużyną setki kilometrów czy jest zimno czy gorąco, na każdym meczu zdzieramy gardła, płacimy za bilety, płacimy za mandaty i szykany władzy nie zawsze zgodnie z prawem i wymagamy od nich szacunku i zaangażowania na 100% bo pieniądze jakie zarabiają we Wrocławiu ich do tego zobowiązują. Marian dostał osobiście informację, że od teraz każdy z piłkarzy zostanie złapany gdziekolwiek na imprezie zostaną podjęte bardziej radykalne działanie. Odebrał to bardzo osobiście i odszedł spod sektora demonstracyjnie ściągając koszulkę. Na szczęście nie cisnął jej o ziemię tylko po namowach trenera oraz głównie Marco Paixao, wróćił do nas a my z całych sił podziękowaliśmy mu za mecz śpiewając Marian,Marian……

Piłkarze dostali jasny i  czytelny przekaz, że koniec grupy Mili i balangowania, koniec z terrorem na młodych, że mają kupować starym alkohol, wszyscy mają tworzyć jedną drużynę i walczyć do upadłego bo to jest Śląsk i to jest Wrocław a nie Ostrawa, Lubin czy Żilina.

Jeszcze jedno… To, że chcemy końca grupy Mili nie znaczy, że Sebastian Mila jest dla nas persona non grata. Sebastian ma 6 czy 8 kg nadwagi, jest kompletnie nieprzygotowany do sezonu i „trzymał szatnię” na tyle nieudolnie, że piłkarze chleją i walczą  o utrzymanie. Liczymy, że nasz były kapitan zacznie trenować, dobrze się odżywiać, przestanie szkalować młodych piłkarzy tylko zacznie pomagać im swoim doświadczeniem i że wróci do dyspozycji sprzed roku czy dwóch. Jeśli ma charakter….bo jeśli nie ma to raczej rozwiąże kontrakt żądając niebotycznego odszkodowania „za zasługi” i pojedzie do Kazachstanu czy innego wynalazku.