KAŻDY KIEDYŚ BYŁ W PORZĄDKU (Ultras Silesia)

 

Wielu z nas w życiu staje przed wyborami. Wielu pod ścianą, w kajdankach, wybiera pozornie gorszą opcję, aby móc nadal chodzić po mieście z głową wysoko. No, a niektórzy wybierają łatwiejszą drogę, żeby później przemykać kanałami jak szczur. Taki jest wstęp, a każdy wie o jakie słowo na „F” chodzi.

Kielce, Marcin „Psikuta” Robak, obiecuje że zostanie w klubie mimo wyniku na koniec sezonu. I co? I słowa dotrzymał, a nie wszystko jest takie jak podają media. Na wstępie kilka faktów.

Po ostatnim meczu sezonu i po wszystkich gorzkich słowach jakie padły pod trybuną B, kapitan Śląska Marcin Psikuta został zaproszony przez G. na mszę ku czci naszego brata Rolika, oraz na tradycyjną wizytę na jego grobie. Chłop kojarzony Widzewem pojawia się w kościele oraz na cmentarzu wspólnie z (tą samą od lat) grupą fanatyków Śląska. Przy okazji wyjaśnione zostają sytuacje spod trybuny B jak i wiele więcej wątków o których nie będziemy pisać publicznie. Jakiś czas po tym wydarzeniu, spotkaliśmy się z Marcinem w sprawie jego dalszej przyszłości w Śląsku. I jesteśmy Wam winni wyjaśnienia, nie możecie pod żadnym pozorem twierdzić że Marcin nie dotrzymał słowa danego w Kielcach. Nie będziemy upubliczniać szczegółów finansowych między Marcinem, a klubem, bo takie rury jak jadczak i inne pismaki, czekają tylko na to co napiszemy. Niestety wizja działaczy na przyszły sezon, nie pokrywała się z wymaganiami finansowymi Marcina. I nie ma go za co winić, bo postawcie się na jego miejscu względem swojej pracy, tylko oczywiście w innej skali. Masz 4 koła na stanowisku, kończy Ci się umowa, prezes kładzie papier na 3 koła i pyta się czy się zgadzasz. Odpowiedź jest jasna, ale spodziewasz się negocjacji, a nie braku odpowiedzi na twoją propozycję. No i w dużym skrócie tak to wyglądało. Tak więc jeżeli chodzi o obietnice Marcina, jak i jego zachowanie po sezonie, to naprawdę chapeu bas.

No ale teraz dochodzimy do sedna. Marcin na spotkaniu, mówił o końcu kariery, mówił też o pieniądzach, mówił o mieście rodzinnym i o tym że wychował się w Legnicy. „Mówiłem, mówiłem, bardzo dużo rzeczy mówię.” No właśnie. Marcin wrócił z wakacji i wziął się na poważnie za transfer, zapewniał w rozmowach telefonicznych że jest najbliżej Miedzianki i że to będzie fajny powrót na koniec kariery. Tylko że Marcin „uśmiech colgate” robak, lubi po prostu zbudować dobry grunt pod interesy tym co mówi. Koniec końców i tak liczy się stan jego konta. Pierdolenie o wychowywaniu się w Legnicy włóż sobie tam gdzie twój napletek był jeszcze jakiś czas temu.

Mogłeś wybrać dobrze, wyjść z tego wszystkiego z twarzą i może w przyszłości zrobić coś wspólnie z kibicami Śląska czy Miedzianki. Z premedytacją podjąłeś decyzje o widzewie, świadomie niezmuszany przez nikogo, mając dużo czasu na decyzję. Dzięki tej decyzji teraz stałeś się tym na kogo będziemy pluć. Módl się żebyś do końca kariery nie występował w meczu z nami… a dlaczego ? po prostu trzymaj kciuki tępa strzało. :)

Niewielu z Was wie, że Marcin nie grzeszy inteligencją, jak znacie opinię o piłkarzach, że głupki, że na dupy lecą, że pieniądze, że ciuszki, że alkohole drogie, że włoski na żel. No to kurwa cały Marcinek, można jeszcze dodać że Marcin „psikuta” Robak zakończy karierę tam gdzie się nadaje jako piłkarz, w 6 lidze niewidomych (pozdro blind football). Marcin nigdy nic nie osiągnął, serio. Mistrzem Polski nawet nie był nigdy, przez lata nauczył się kopnąć piłkę do bramki jak kolega dobrze poda no i mordę szczerzyć na każdym zdjęciu. Brawo Ty. Nadrabiasz tym że wiesz czasami jak się zachować, jak potrzebujesz coś załatwić, wiesz komu dupkę wylizać i z kim się spotkać na kawkę, a komu zawiązać buta pod stołem. Nadajesz się na legendę, widzewa, Maccabi Haifa lub Hapoelu Tel-aviv, w Legnicy nią nigdy już nie będziesz.

Pamiętaj Marcin Psikuta, nigdy Ci nie wybaczymy, że zabiliście Jezusa, jak i tego co zrobiłeś dwa tysiące lat później odchodząc ze Śląska. Hatfu…

Ultras Silesia

robak