6.05.2017 Piast Gliwice – Śląsk Wrocław (2-0) oraz Wisła Kraków – Lechia Gdańsk (0-1)

Za nami wyjazdowa sobota. Najpierw stawiliśmy się na swoim meczu z Piastem w Gliwicach, a następnie wspomogliśmy Lechistów w ich meczu z Wisłą w Krakowie.

Początkowo na oba mecze planowaliśmy udać się pociągiem specjalnym. Jednak spółka kolejowa zaproponowała nam składy tylko do Gliwic, więc zrezygnowaliśmy z tego środka transportu. Pozostał transport kołowy.

Na Górny Śląsk udaliśmy się 3 autokarami, kilkoma busami i kilkudziesięcioma autami. Załoga autokarów i kilkunastu aut dotarła planowo na stadion. Część aut, która oderwała się od całej grupy, licząc na urozmaicenie tego wyjazdu, dojechała na początku trwania pierwszej połowy. W międzyczasie na stadion dotarła też do nas grupa około 160 osób z Lechii, która do Krakowa podróżowała bez obstawy. Łącznie tego dnia w Gliwicach było nas ponad 700 osób. Jednak nie wszyscy zdecydowali się wejść na stadion. Poza Gdańszczanami tego dnia wspomogło nas 5 osób z Opavy i 1 z Legnicy. 

img_9369

Beznadziejna i irytująca postawa naszych kopaczy spowodowała, że zdecydowaliśmy się opuścić stadion w około 70 minucie. Ta decyzja uwarunkowana była też tym, że na meczu w Gliwicach nasza wyjazdowa sobota się nie kończyła. Prosto stamtąd udaliśmy się razem na ważny mecz dla Lechii w Krakowie.

Pierwsza na stadion Wisły dotarła grupa kibiców Lechii, udająca się na mecz do Krakowa transportem zorganizowanym. Gdańszczanie, którzy podróżowali 8 autokarami i jechali tylko na mecz Lechii z Wisłą, bez problemów dotarli pod sektor gości. Więcej działo się podczas przejazdu kolumny kibiców Śląska i Lechii, jadących do stolicy Małopolski prosto z meczu w Gliwicach.

Podczas przejazdu przez Kraków doszło do kilku incydentów. Z rozciągniętej kolumny aut, busów i autokarów wrocławsko-gdańskiej grupy co jakiś czas wysypywały się kolejne osoby, chcące wyjaśnić obraźliwe gesty kierowane w stronę przyjezdnych. Do najpoważniejszych tego typu zdarzeń doszło już w pobliżu stadionu Wisły, gdzie nie mogącej ogarnąć sytuacji prewencji pomagali tajniacy biegający z bronią palną, wyłapując uczestników tych incydentów. Kilka osób zostało brutalnie potraktowanych. Szczególnie oberwało się chłopakom z Pruszcza Gdańskiego.

Po pokazówce ze strony miejscowej milicji w okolicy ulicy Reymonta ruszyliśmy dalej pod sektor gości. Wejście odbyło się w sposób sprawny i przed pierwszym gwizdkiem zameldowaliśmy się na sektorze, gdzie stanowiliśmy co najmniej połowę osób, którego tego dnia wspierały gdańską Lechię.

dsc_0142

Przed meczem na wielu forach aktywni w internecie sympatycy różnych klubów podkręcali atmosferę i oczekiwali co najmniej powtórki z meczu Wisła – Śląsk, gdzie wiele się działo pod każdym względem. Ci, którzy ulegli tej atmosferze musieli czuć się rozczarowani. Lechia skupiła się na dopingu dla swojej drużyny, a Wisła swojej. Jedynymi wyzwiskami tego dnia z sektora przyjezdnych były „pozdrowienia” dla Widzewa i Cracovii. W odpowiedzi Wiślacy, którzy pokochali już swoje nowe układy raz „pozdrowili” nas, kibiców Śląska. Poza tym tego dnia konkretny doping przez cały mecz dla Lechii. Miejscowi też mieli swoje dobre momenty w dopingu.

Ci, którzy liczyli na większe emocje na trybunach na pewno nie zawiedli się oglądając mecz. Lechiści walczyli o każdy metr boiska. W porównaniu do tego, co oglądaliśmy w Gliwicach był to mecz na poziomie Ligi Mistrzów. Na murawie iskrzyło i co chwilę dochodziło do przepychanek. Gdańszczanie swoją postawą na boisku pokazali, że będą walczyć o Mistrzostwo Polski w tym sezonie do ostatniego meczu. Dokładnie 5 lat temu nasz Śląsk wygrał w Krakowie z takim samym rezultatem 1-0 i został Mistrzem Polski 2012. Miejmy nadzieje, że historia zatoczy koło i w tym roku nasza Lechia po raz pierwszy w historii zdobędzie mistrzostwo.

Mija właśnie 40 lat od zawarcia oficjalnie najdłuższej, wielopokoleniowej i nieprzerwanej zgody w Polsce. We Wrocławiu analizujący tabelę kibice Śląska patrzą nie tylko na sytuację swego klubu, ale również Lechii. Te dwa kluby bardzo wiele łączy. Historia Wrocławia i Gdańska, klubów, ludności zamieszkującej nasze miasta i jej charakteru oraz wynikających też z tego najsilniejszych w Polsce ośrodków antykomuny. We Wrocławiu żyjemy nie tylko ciężką sytuacją naszego Śląska, ale również wierzymy w najlepszy w historii sezon naszej Lechii, zakończony Mistrzostwem Polski. Właśnie u nas we Wrocławiu „ludzie żyją tym”.

dsc_0066

Powrót minął szybko i spokojnie, z humorystycznym akcentem. Jeden z autobusów kibiców Śląska podczas wyjazdu z Krakowa wmieszał się w kolumnę autobusów kibiców Lechii. Reszta kibiców Śląska miała dłuższy postój od razu za bramkami na Orlenie. Po niecałej godzinie postoju i przygotowaniach do odjazdu, z zagubionego autokaru zaczęły rozdzwaniać się telefony, kiedy będzie postój. Trochę się zdziwili gdy usłyszeli, że my już od godziny stoimy. W ostatnim momencie przed zjazdem z A4 na Gdańsk udało się poinformować kierowcę, że pomylił kolumny :)

Podsumowując nasze dwa sobotnie wyjazdy, w Gliwicach zameldowało się około 750 kibiców wspierających Śląsk. Nie wszyscy jednak weszli na sektor. Na Górnym Śląsku wspomagało nas tego dnia 160 kibiców Lechii Gdańsk, 5 SFC Opava i 1 Miedź Legnica. Zgodom dziękujemy za wsparcie. W Krakowie w sektorze gości, w którym tego dnia melduje się około 1100 fanów dopingujących Lechię, stanowimy połowę tej grupy, będąc na meczu Wisła – Lechia w sile 550 osób!

Foto: ULTRAVIOLENCE i NI-FO