26.08.2016r. Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 1-5

Za nami jeden z ważniejszych wyjazdów w tym sezonie, który według pewnej grupy kibiców Wisły był najważniejszym dla nich meczem tego sezonu. Niewątpliwie był to mecz, którym żyła cała kibicowska Polska. Na sektorze gości w Krakowie stawił się komplet fanów Śląska i Lechii w sile tysiąca głów.

Śląsk w tym sezonie nie zachwyca formą, a mecze z udziałem wrocławian są mało atrakcyjne. Przez te fakty mecze Śląska planowane są często w poniedziałki i piątki, czyli w najmniej atrakcyjnym bloku telewizyjnym. Niestety tak też było i tym razem, przez co kolejny wyjazd wypadł nam w tygodniu. To oznaczało, że wiele osób nie mogło sobie pozwolić na branie kolejnego wolnego w pracy, bądź musiało dokonać wyboru między wyjazdem do Krakowa a meczem Pucharu Polski.

Z Krakowa otrzymaliśmy 1000 biletów. Wszystkie zeszły przed końcem zapisów. Duża w tym zasługa naszych zgód, które stawiły się w sektorze gości w sile aż 242 głów. Największy podziw i szacunek dla naszych Braci z Gdańska. Lechiści przyjechali w dzień roboczy rano do Wrocławia w sile 187 osób, by pojechać z nami pociągiem do Krakowa, wrócić z nami pociągiem do Wrocławia, a nad ranem w sobotę mieli jeszcze do domu 500 km. Łącznie, by wspomagać Śląsk nasi Bracia pokonali autami i pociągiem blisko 1800 km! Wielkie podziękowania i szacunek za tak konkretne wsparcie mimo niekorzystnego terminu i okoliczności!

Podróż w pierwszą stronę minęła bezproblemowo. Mieliśmy małe opóźnienie w starcie spowodowane usterką techniczną jednego z wagonów, ale podczas jazdy to niewielkie opóźnienie udało się zniwelować i w Krakowie stawiliśmy się planowo. Podczas jazdy pojawiła się pewna informacja, która mogła spowodować opóźnienie w planowym przyjeździe do stolicy Małopolski, ale jedyne co spowodowała to zamieszanie w sprawnym do tego momentu wydawaniu okazjonalnych koszulek przygotowanych na ten mecz.

Na miejscu czekały na nas podstawione autokary, którymi udaliśmy się na stadion. Wejście również minęło bardzo sprawnie i na długo przed pierwszym gwizdkiem wszyscy znaleźli się na sektorze gości. Na meczu wiele osób, które przyjechało w zastępstwie kogoś bez problemu mogło dopisać się do listy. Kilka osób, dla których już nie było biletów odbiło się od kas i razem z zakazowiczami czekało w podstawionych autobusach miejskich. Jedynym problemem przy wejściu było wniesienie elementów oprawy.

Na mecz w Krakowie planowana  yła konkretna oprawa. Poczyniono już pierwsze przygotowania do niej, ale dotarła do nas informacja z Wisły, że żadna sektorówka nie zostanie wpuszczona na stadion i abyśmy nic nie próbowali ze sobą przywozić, bo i tak nie wejdzie. Postanowiono więc na szybko zabrać ze sobą pasy materiału w barwach Śląska i Lechii. Na miejscu również to okazało się jednak problemem. Tutaj trzeba przyznać, że na ostateczną, pozytywną decyzję kierownika bezpieczeństwa Wisły wpływ mieli miejscowi kibice.

Szczelnie wypełniony sektor prezentował się mega konkretnie. Większość w zielonych, okazjonalnych koszulkach z głównym hasłem przewodnim Śląsk – Lechia oraz uzupełniającym „Dwoje Bliskich – Ponad Wszystkich” . W tle hasła znany na kibicowskiej scenie symbol. Do tego transparent, który nawiązywał do koszulki z herbami Śląska i Lechii, nazwami klubów oraz ze wspomnianym już symbolem na środku.

1

Jeśli chodzi o doping to tego dnia stał on na wysokim poziomie. Na pewno pomogła postawa piłkarzy, którzy tego dnia robili na boisku co chcieli. Mimo piłkarskiego zmiażdżenia Wisły, na trybunach wypadliśmy jeszcze lepiej. Młyn Wisły już na dzień dobry przywitał nas okrzykiem: „Cała Polska jebie Śląska” co na naszym sektorze wywołało tylko salwę śmiechu. Jeszcze niedawno, parę miesięcy temu śpiewali, że: „Wisła z Krakowa to Śląska druga połowa”, a w piątkowy wieczór coś o jebaniu. Wiele osób tego nie rozumiało dopóki kibic Wisły, stojący przy naszym sektorze razem ze swoimi układowiczami, nie wypiął do nas dupy. Wtedy wiele osób pojęło o co z tym jebaniem w nowym układzie chodziło. Podczas hymnu Wisły nie gwizdaliśmy z szacunku do prawdziwych Wiślaków i znajomości, które nam pozostały w Krakowie, bo prawdziwej przyjaźni nie da się rozerwać decyzją kilku osób, które z prawdziwym ruchem kibicowskim mają niewiele wspólnego.

Na początku meczu wywieszamy transparent z herbem Wisły oraz przekreślonym rekinem o treści: „Pozdrawiamy prawdziwych Wiślaków z krwi i kości, takich bez płetw i bez ości”. Po wywieszeniu tego transu dostajemy od kibiców Wisły owacje na stojąco i to od całego stadionu poza młynem. Zresztą wielokrotnie cały stadion podczas naszych okrzyków bije nam brawo, a gwiżdże gdy młyn Wisły ubliża Śląskowi oraz w momencie, gdy Wisła pozdrawia swoich nowych układowiczów. Co do dopingu gości, to nie będziemy komentować, sami Wiślacy w komentarzach na swoich stronach piszą o jego poziomie.

2

Wracając do transparentów, to Wiślacy z młyna znali treść naszego transa z „pozdrowieniami” i przygotowują odpowiedź. Jednak ich riposta była bardzo słaba, a nawiązanie do bycia czyimś wasalem to strzał we własną stopę, bo jak nazwać postawę Wisły, która zamiast na swoje wyjazdy jeździ na mecze nawet nie zgód, a swoich układowiczów?  Marne prowokacje i napinka ze strony WSH czasami jest naprawdę żenująca. Od tygodni siali propagandę, że Śląsk na ciśnieniu przyjeżdża z Motorem i będzie wyzywał cały mecz Wiślaków. Pewnie wielu małolatów i gimbusów w to uwierzyło, ale musiało się mocno zdziwić gdy zobaczyli szczelnie wypełniony sektor kibiców Śląska i Lechii, który nie tylko nie wyzywał Wiślaków, ale również odnosił się do nich z szacunkiem, a nawet ich pozdrowił transparentem. Ogólnie w piątkowy wieczór nie był zbyt udany dla WSH, którzy po kompromitującej serii oświadczeń kolejny raz zostali upokorzeni.

W 10. minucie prezentujemy pasy materiału w barwach Śląska i Lechii jako uzupełnienie do transparentu wiszącego na płocie z hasłem przewodnim sławiącym kluby z Wrocławia i Gdańska. Mieliśmy inne plany, ale zapowiedziano nam z góry, że żadna sektorówka nie wejdzie. Po prezentacji barw WKS-u & BKS-u odpalamy ponad 100 rac i kilkadziesiąt stroboskopów. Większość z nich ląduje na murawie. Akcja trochę na spontanie, ktoś rzucił i za nim już poszło lawinowo. Po meczu w wewnętrznych rozmowach stwierdzono, że decyzyjni Wisły od ponad 2 lat zakazują odpalania rac na Reymonta i chciano pokazać i konkretnie przypomnieć Wiślakom jak wygląda zabawa z pirotechniką.

3               4

W drugiej połowie ekipa Wisły z nowymi układowiczami podchodzi  pod nasz sektor. Jeszcze niedawno śmiali się z kibiców Cracovii, że Ci zawsze podchodzą ponapinać się pod ich sektor podczas derbów, a teraz sami wzięli z nich przykład. Czasami mamy wrażenie, że ekipa naszej byłej zgody ma jakieś rozdwojenie jaźni. Najpierw gonią Szpilkę za kontakty z Widzewiakami, a teraz sami poubierali się w ich koszulki i całowali je, bijąc przy tym brawo jak jeden z grupy wypinał w naszym kierunku swoją dupę. Kolejny raz skompromitowali się wykrzykując: „gdzie jest Rolik?” Powinni dobrze wiedzieć, bo przecież byli na jego pogrzebie. Twierdzili również do niedawna i siali taką propagandę , że z Lechią mają dobre relację i zgoda wróci, a w piątkowy wieczór powitali ze swoimi nowymi układowiczami  niedawnych przyjaciół z Gdańska okrzykiem: „Lechia Gdańsk – kurwa szajs”. Podsumowując, to kolejna błazenada w ich wykonaniu. Gdy podczas meczu śpiewamy: „Chuj z delfinami, Wiślacy jesteśmy z Wami” wielokrotnie cały stadion poza młynem bije nam brawo. Gdy młyn pozdrawia nowe układy lub wyzywa Śląsk reszta trybun gwiżdże. To było bardzo symboliczne. We Wrocławiu podczas rozmów wiele osób zastanawiało się po co w tej błazenadzie bierze udział taka zasadowa ekipa jak Ruch Chorzów. Po transparencie jaki Ruch wywiesił Legii o treści: „Legio chcecie zostać naszym Fan Clubem?” zaczynamy rozumieć tę postawę.

Pod koniec meczu z tyłu sektora gości zostają wymienione flagi. Do Wrocławia wróciła flaga „Śląsk” z herbami miasta i klubu, a w Krakowie została flaga „Wielka Wisła”. Wymiana odbyła się bez zbędnej napinki i złośliwości.

Po meczu udajemy się do podstawionych autobusów, którymi przemieszczamy się się na dworzec. Tam mamy spore opóźnienie. Dochodzi do przepychanki z obecnymi na peronie mundurowymi.  Ostatecznie wyjeżdżamy z Krakowa z blisko dwugodzinnym opóźnieniem. Na powrocie tak samo jak w pierwszą stronę trwa umacnianie zgody Śląska i Lechii.

W tym miejscu można by było się odnieść do sianej przez grupę decyzyjną Wiślaków propagandy, ale tak się już sami ośmieszyli tymi niezliczonymi oświadczeniami (często sobie nawzajem przeczącymi), że nie będziemy się zniżać do ich poziomu. Prawdziwi Fanatycy, będący w temacie znają całą historię rozpadu TKWM i tego kto za tym stoi. Nie będziemy więc odnosić się do tych śmiesznych oświadczeń, bo mleko się już rozlało i trzeba pogodzić się z nową rzeczywistością. Jako Fanatycy Śląska i Lechii nie mamy sobie nic do zarzucenia. Ruch WSH na pewno zaktywizował kibicowską scenę w Polsce, ale Łódź, którą płynie Wisła jest dla każdego Fanatyka Śląska i Lechii nie do przyjęcia.

Podsumowując, nas w Krakowie komplet 1000 głów w tym 187 Lechia Gdańsk, 37 Miedź Legnica i Promienia Żary oraz 18 Slezsky Opava. Podziękowania również dla Karkonoszy Jelenia Góra, którzy wspomagali nas bardzo dobrym składem.

P.S.

Podczas drogi powrotnej została sporządzona lista osób, którzy nie otrzymały koszulek. Koszulki zostały domówione i będzie można odebrać je od najbliższego poniedziałku w sklepie kibica Twierdza Wrocław przy ulicy Podwale 36.